Wejście bez kolejki Antykwarium i Skarbiec: Dwa wielkie skarby
Bliskie spojrzenie na 66-metrowe sklepienie Antykwarium, królewskie sale reprezentacyjne oraz Skarbiec koron i dzieł złotniczych obejmujący tysiąc lat.
Dwie sale wyjaśniają, dlaczego rezydencja w Monachium ma znaczenie. Jedna to 66-metrowa renesansowa hala wypełniona antycznymi popiersiami; druga to sklepiony Skarbiec koron i złota. Ten przewodnik przygląda się obu z bliska.
Dwa skarby na przeciwnych krańcach kolekcji
Rezydencja monachijska rozwijała się przez około 450 lat – od skromnego zamku rozpoczętego w 1385 roku po jeden z największych pałaców miejskich w Europie. Pełne zwiedzanie obejmuje trzy osobne atrakcje pod jednym dachem. Dwie z nich wyróżniają się ponad resztą, a ich charakter mógłby być trudny do pogodzenia. Pierwszą jest Antiquarium – kolosalna renesansowa sala ukryta w sercu Muzeum Rezydencji, zbudowana w XVI wieku, by prezentować kolekcję starożytności książąt panujących. Drugą jest Skarbiec, czyli Schatzkammer – cicha amfilada pomieszczeń mieszcząca jeden z czołowych w Europie zbiorów złotnictwa i insygniów królewskich. Razem opowiadają historię Wittelsbachów dwukrotnie: raz jako renesansowych książąt sięgających po prestiż do starożytnego Rzymu, a raz jako dynastii książąt, elektorów i królów gromadzących korony, miecze i relikwiarze przez tysiąc lat. Ten przewodnik zwalnia przy obu. Przemierza całą długość freskowego sklepienia Antiquarium, zatrzymuje się przy Galerii Przodków i wielkich salach reprezentacyjnych, które ją otaczają, po czym przechodzi do Skarbca, by czytać jego gabloty w kolejności powstawania eksponatów. Słowo o tym, jak zobaczysz to wszystko: muzeum zwiedza się samodzielnie, we własnym tempie, z audioprzewodnikiem w cenie, a bilet jest ważny w wybranym dniu, bez przypisania do konkretnej godziny. Ta swoboda ma tu większe znaczenie niż w większości pałaców, bo obie perły nagradzają gościa, który potrafi się zatrzymać. Antiquarium prosi, byś spojrzał w górę; Skarbiec prosi, byś się pochylił. Żadne z tych pomieszczeń nie jest miejscem do przemykania, a wspólny bilet obejmujący obie atrakcje to wybór, z którego większość zwiedzających jest zadowolona.
Antykwarium: renesansowa hala, jakiej nie ma nigdzie indziej
Zejdź na niższy poziom Muzeum Rezydencji, a korytarze nagle otwierają się na Antiquarium — a jego rozmach zatrzymuje w pół kroku większość zwiedzających. Sala ciągnie się na długości około 66 metrów pod jednym niskim, beczkowym sklepieniem i jest największym renesansowym wnętrzem na północ od Alp. Powstała w XVI wieku nie jako sala balowa ani tronowa, lecz jako dom dla stale rosnącej kolekcji antycznych rzeźb książąt — celowo zaprojektowana galeria świata starożytnego w czasach, gdy niewielu władców w ogóle taką posiadało. Proporcje są celowo niezwykłe. Zamiast wznosić się ku górze w gotyckim duchu kościoła, sklepienie przygniata i rozciąga się w dal, tak że wzrok wędruje wzdłuż sali ku światłu wpadającemu przez okna osadzone nisko w grubych murach. Ten poziomy rozmach jest całym sednem: zamienia salę w przestrzeń procesyjną, długą perspektywę wyłożoną marmurem, którą należy przemierzać powoli, a nie podziwiać z jednego miejsca. Później pomieszczenie zyskało drugie życie jako sala bankietowa i łatwo sobie wyobrazić stoły ustawione pod malowanym sufitem. To, co przetrwało do dziś, jest efektem dziesięcioleci żmudnej rekonstrukcji, ponieważ Rezydencja została bardzo poważnie zniszczona bombardowaniami podczas II wojny światowej, a znaczna część tego, co widzisz, została wydobyta z ruin. Świadomość tego dodaje doświadczeniu wagi. Antiquarium nie jest reliktem nietkniętym przez czas, lecz renesansową ideą odbudowaną z ogromną starannością, aby współczesny odwiedzający mógł wciąż stanąć w miejscu, gdzie książęta eksponowali swoich cesarzy, i poczuć ambicję stojącą za pomieszczeniem zaprojektowanym tak, by starożytność sama stała się częścią rodzinnego wyposażenia.
Czytanie sklepienia: freski, groteski i cesarze
W Antiquarium pierwszy odruch każe spojrzeć w górę — i słusznie. Kolebowe sklepienie pokrywają freski od końca do końca, a im dłużej się im przyglądasz, tym więcej ci dają. Wśród malowanej dekoracji przewijają się groteski — ta figlarna, renesansowa stylistyka wijących się liści, masek, girland i pół-wyobrażonych stworzeń, wskrzeszona ze starożytnego malarstwa rzymskiego, spleciona z postaciami alegorycznymi. Niżej, wzdłuż ścian pod lunetami, ciągnie się niezwykły malowany cykl widoków miast, targów, zamków i pejzaży zaczerpniętych ze starego Księstwa Bawarii — swoisty renesansowy przegląd ziem książęcych wpleciony w tkankę sali. Warto przejść całą długość pomieszczenia choć raz, by podążyć wzrokiem za tymi niewielkimi malowanymi panoramami, które zamieniają salę w portret całego terytorium, a zarazem galerię rzeźby. Potem spuść wzrok z powrotem na same rzeźby. Antiquarium powstało, by eksponować starożytności — wzdłuż jego długości stoją popiersia i figury, szeregi rzymskich cesarzy i starożytnych mężów spoglądających na salę ze swych cokołów. Na tle marmuru i malowanego sklepienia popiersia robią dokładnie to, co zamierzali książęta: sytuują Wittelsbachów w gronie Cezarów, roszcząc sobie prawo do duchowego, jeśli nie krwiowego, dziedzictwa. Nie spiesz się, przechodząc między nimi, bo na pierwszy rzut oka jedna cesarska głowa podobna jest do drugiej — dopiero przy drugim spojrzeniu, gdy zauważysz szczękę, wieniec laurowy, obrót ramienia, kolekcja rozpada się na pojedyncze indywidualności. Antiquarium najlepiej odczytywać jako trzy warstwy naraz: antyczne popiersia na wysokości oczu, malowaną Bawarię ponad nimi i wypełnione groteskami sklepienie u góry — wszystko to skomponowane w jeden zapierający dech w piersiach wywód o władzy i wiedzy.
Galeria Przodków i wielkie sale reprezentacyjne
Antiquarium to najbardziej zapierający dech w piersiach pojedynczy pomieszczenie muzeum, ale to tylko jeden przystanek na trasie liczącej około 130 sal, a sam spacer między nimi to połowa przyjemności. W sercu pałacu znajduje się Galeria Przodków, Ahnengalerie – długi korytarz powstały w XVIII wieku, wypełniony od podłogi po gzyms portretami rodu Wittelsbachów. Efekt jest celowo przytłaczający: złocone rzeźbienia oprawiają szeregi przodków, prowadząc dynastię przez stulecia nieprzerwanym łańcuchem twarzy – drzewo genealogiczne odtworzone w złocie i farbie. O ile Antiquarium sięga po starożytny Rzym, o tyle Galeria Przodków sięga po ciągłość, przekonując, że ten ród zawsze rządził i zawsze będzie rządzić. Stamtąd ciągiem rozwijają się apartamenty reprezentacyjne – każde pomieszczenie to lekcja teatralnej oprawy dworu. Są tu apartamenty królewskie z łożami, gabinetami i salami audiencyjnymi; wielkie sale obite gobelinami i lustrami; prywatne kaplice oraz bogatsze kaplice dworskie; a także ciąg sal historycznych, prowadzący oko od renesansowej powściągliwości, przez barokową brawurę, po lżejszy dotyk rokoka. Sufity zasługują na nieustanną uwagę, bo najwspanialsze dzieła znajdują się nad głową, a podłogi, obramowania drzwi i sztukaterie rzadko kiedy nie są przepyszne. Ponieważ zwiedzanie jest samodzielne, to Ty wyznaczasz rytm: możesz zatrzymać się w jednym gabinecie na dziesięć minut albo przemknąć przez korytarz, a dołączony audioprzewodnik opowie historię danego wnętrza tylko wtedy, gdy tego zapragniesz. Zostaw jednak nieco energii na te apartamenty, zamiast wydawać ją całą w Antiquarium. Razem wzięte galeria i sale reprezentacyjne to moment, w którym pałac przestaje być architekturą, a zaczyna być odczuwany jako żywa siedziba władzy.
Skarbiec: tysiąc lat dzieł złotniczych
Przekraczając próg Skarbca, atmosfera zmienia się całkowicie. Znikają rozległe, freskowane przestrzenie; na ich miejsce wchodzi sekwencja przyciemnionych sal o charakterze klejnotów, gdzie światło skupia się wyłącznie na eksponatach, a wszystko inne ginie w cieniu. To jedna z najważniejszych kolekcji europejskiego złotnictwa i insygniów królewskich na świecie, obejmująca blisko tysiąc lat historii – od wczesnego średniowiecza po wiek XIX. W ciągu krótkiego spaceru mijasz korony i diademy, ceremonialne miecze, jabłka i berła, relikwiarze i krzyże, kielichy, medale oraz osobistą biżuterię – każde z tych dzieł to małe arcydzieło rzemiosła. Najsłynniejszym obiektem jest figurka świętego Jerzego na koniu – późnorenesansowe arcydzieło wykonane ze złota, emalii i kryształu górskiego, gęsto osadzone klejnotami, ze świętym zamrożonym w chwili przebicia smoka włócznią. Jest maleńka w porównaniu z otaczającymi ją koronami, a jednak przyciąga każde spojrzenie – warto obejść ją powoli, aby światło załamywało się w kamieniach pod różnymi kątami. Same korony to drugi magnes: królewskie insygnia lśniące pod szkłem, namacalny dowód potęgi dynastii, która wyrosła z książąt na elektorów, a w końcu na królów. To, co czyni Skarbiec czymś więcej niż skarbcem jubilerskim, to sposób, w jaki najwięksi złotnicy kolejnych stuleci starali się prześcignąć poprzedników – w jednej gablocie możesz zobaczyć surowy wczesnośredniowieczny relikwiarz, a kilka kroków dalej renesansową wirtuozerię. Daj tym salom przestrzeń do oddychania. Skarbiec jest na tyle kameralny, że można go przejść w dwadzieścia minut, a na tyle bogaty, że zatrzyma Cię na godzinę. A ponieważ Twój bilet ważny jest na konkretny dzień, a nie na konkretną godzinę, nic nie pogania Cię do wyjścia. To miejsce, przy którym warto pochylić się nad szybą i pozwolić, by detale przemówiły same.
Jak czytać Skarbiec w kolejności powstawania dzieł
Treasury wynagradza odrobinę strategii, a najprościej potraktować go jako oś czasu, a nie zbiór błyskotek. W dużym uproszczeniu sale prowadzą od najstarszych skarbów ku najnowszym, więc podążając wyznaczoną trasą, kroczy się przez tysiąc lat rzemiosła. Zacznij od sal wczesnośredniowiecznych, gdzie przedmioty są święte, zanim staną się królewskie: złote i wysadzane klejnotami krzyże, ołtarzyki przenośne, relikwiarze i ozdobne okładki ksiąg dewocyjnych z epoki karolińskiej iottońskiej, wśród nich jedne z najstarszych eksponatów kolekcji, powstałe w czasach, gdy złotnictwo służyło przede wszystkim ołtarzowi. Idź dalej, a wkraczasz w świat gotyku – relikwiarze nabierają architektonicznych form, obok sakralnych przedmiotów pojawiają się diademy i dworska biżuteria, a emalia ożywa jaśniejszą, narracyjną barwą. Potem przychodzi renesans z całym jego przepychem – to moment, do którego należy figurka świętego Jerzego, gdy złotnicy zamieniali popisowe technicznie dzieła z kryształu górskiego, agatu i emalii w obiekty czysto książęcej reprezentacji. Idź dalej, a nastrój staje się królewski i świecki: ceremonialne miecze, insygnia i, niemal na końcu trasy, klejnoty koronne Królestwa Bawarii wykonane na początku XIX wieku, gdy bawarscy władcy wreszcie przyjęli tytuł króla. Czytany w tej kolejności Treasury przestaje być olśniewającym chaosem niepowiązanych cudów, a staje się jasną opowieścią: władza przesuwa się na przestrzeni wieków od relikwii ku regaliom, od chwały Boga ku chwale króla. Nie musisz zapamiętywać dat, by to poczuć. Wystarczy, że idąc, zauważysz, jak najwcześniejsze gabloty są ciężkie od wiary, a najpóźniejsze – od suwerenności. Jeśli masz mało czasu, zajrzyj chociaż do pierwszej i ostatniej sali, bo dystans między nimi to cała historia.
Zwiedzanie samodzielne, we własnym tempie, z audioprzewodnikiem
Wszystko w tym przewodniku jest łatwiejsze do docenienia dzięki temu, jak zaprojektowano zwiedzanie Rezydencji. Nie ma tu narzuconego marszowego tempa ani sztywnego przedziału czasowego, z którym trzeba się ścigać; bilet jest ważny w wybranym przez Ciebie dniu, a gdy już wejdziesz do środka, poruszasz się po muzeum i Skarbcu całkowicie we własnym tempie. Audioprzewodnik jest wliczony w cenę biletu do Muzeum Rezydencji, co oznacza, że komentarz pojawia się, gdy potrzebujesz kontekstu, i milknie, gdy wolisz po prostu patrzeć. Wykorzystaj tę swobodę świadomie. Antiquarium i Skarbiec to dwa pomieszczenia, w których zatrzymanie się opłaca się najbardziej, więc rozplanuj energię z wyprzedzeniem: to długa trasa przez apartamenty reprezentacyjne, a wielu zwiedzających dociera do Antiquarium już zmęczonych lub trafia do Skarbca z niewielką uwagą na jego najmniejsze, najpiękniejsze gabloty. Rozsądny plan to zobaczyć Antiquarium stosunkowo wcześnie, gdy możesz jeszcze zadzierać głowę ku sklepieniu bez wysiłku, potem przejść przez Galerię Przodków i sale reprezentacyjne, a na koniec zostawić świeże pół godziny na Skarbiec. Jeśli któreś pomieszczenie szczególnie Cię pochłonie, format zwiedzania indywidualnego pozwala wrócić; nic nie stoi na przeszkodzie, by ponownie obejrzeć figurę świętego Jerzego czy przejść Antiquarium drugi raz. Praktyczne uwagi, o których warto pamiętać: trzy części Rezydencji są biletowane osobno, więc wariant łączony pozwala połączyć muzeum ze Skarbcem podczas jednej wizyty; dzieci i młodzież do osiemnastego roku życia wchodzą bezpłatnie, okazując na miejscu dokument potwierdzający wiek; a godziny otwarcia zmieniają się sezonowo, więc warto potwierdzić ostatnie wejście danego dnia przy rezerwacji. Poza tym najlepsza rada jest prosta: poświęć obu tym perełkom tyle czasu, na ile zasługują.
Najczęściej zadawane pytania
Czy Skarbiec jest wliczony w bilet do Muzeum Rezydencji?
Nie, to osobne atrakcje pod jednym dachem. Bilet do Muzeum Rezydencji obejmuje sale reprezentacyjne i Antiquarium; aby dodać Skarbiec, wybierasz wariant łączony Muzeum plus Skarbiec. Większość zwiedzających wybiera opcję łączoną, aby podczas jednej wizyty zobaczyć korony i dzieła złotnictwa.
Ile czasu powinienem zarezerwować na Antiquarium i Skarbiec?
Zaplanuj od dwóch do trzech godzin na muzeum i Skarbiec łącznie. Samo Antiquarium nagradza powolny spacer, a gabloty Skarbca zasługują na uważne przyjrzenie się. Ponieważ wejście oparte jest na dacie, a nie na stałym przedziale czasowym, a zwiedzanie jest samodzielne, możesz swobodnie zostać tak długo, jak chcesz.
Czy audioprzewodnik jest wliczony w cenę?
Tak. Audioprzewodnik jest wliczony w bilet do Muzeum Rezydencji, dzięki czemu możesz przemieszczać się przez Antiquarium, Galerię Przodków i sale reprezentacyjne we własnym tempie i poznać historię każdego z tych miejsc. Nie ma narzuconej trasy, za którą trzeba podążać, co ułatwia powrót do ulubionej sali.
Jaki jest najsłynniejszy obiekt w Skarbcu?
Najbardziej znana jest niewielka figurka świętego Jerzego na koniu – późnorenesansowe arcydzieło złotnictwa inkrustowane klejnotami, emalią i kryształem górskim. Znajduje się wśród koron, mieczy i relikwiarzy, ale to właśnie jej blask i finezyjne detale sprawiają, że większość zwiedzających zapamiętuje właśnie ją.
Czy Antiquarium i Skarbiec to to samo?
Nie. Antiquarium to ogromna renesansowa sala z XVI wieku w obrębie Muzeum Rezydencji, zbudowana z myślą o antycznych rzeźbach. Skarbiec to osobny zestaw pomieszczeń prezentujących insygnia królewskie i dzieła złotnictwa na przestrzeni tysiąca lat. Mieszczą się w tym samym pałacu, ale wymagają różnych biletów lub biletu łączonego.